Nie, nie można sobie zmienić organisty na ślub. Jak w tej parafii, to i nasz organista, powiedział Adam Praszczadek. Ale ludzie mówią, że on tak samo gra na ślubach jak na pogrzebach, zauważa Droga Es. Ja wiem, że on gra jednym palcem, to samouk, ale za pięćset złotych. Taki wykształcony to i cztery tysiące by chciał, a skąd brać? Ja już nawet się rozglądałem, czy by tu ktoś zechciał przyjść i bym tego zwolnił, ale akurat się rozchorował, to nie miałem sumienia. To co, mam mu zapłacić, żeby nie grał? licytuje Droga Es. To pani chce dwa razy płacić? Przecież ja mu ze swojego odsypuję. I kto mu powie? Ja mu nie powiem, że nie gra! Dobrze, to ja mu powiem. On po godzinach pralki naprawia, to nietrudno się skontaktować.
Kończymy już, bo się śpieszę na pogrzeb, mówi Adam Praszczadek i podejmuje nagłą decyzję. Dobrze, to ja mu w ogóle nie powiem, że jest jakiś ślub. Tu jest telefon do mojego organisty, ksiądz proboszcz zadzwoni, że się zgadza, prosi Droga Es. To pani już z nim umówiona? Umówiła się pani przed rozmową ze mną?

