Ten film podnosi na duchu, wlewa radość w widza od pierwszej sceny i optymistycznie zostawia z samym sobą. Czasy są ciemne, wtedy też takie były, potrzeba supermana, któremu się zawsze udaje – wielka. Choćby na ekranie, choćby w kinowej bajce. Niechże to będzie nawet zwykły złodziej.
W tytułowej roli pan Dawid Ogrodnik: wdzięk, fantazja, inteligencja, luz. Ogrodnik jak nie-Ogrodnik. Pan Rafał Zawierucha – po słynnym epizodzie u Tarantino – szczególnie skupił moją uwagę. I nie zawiódł: w roli pierdołowatego, wąsatego milicjanta Ujmy – rządzi na ekranie. Jest jeszcze pan Robert Więckiewicz jako Barski – główny śledczy w sprawie – ze zmęczoną, podpuchniętą twarzą i mimowolnym długiem wdzięczności wobec tytułowego bohatera.
To jest Rzeczpospolita wąsatych.
Film ma dobre tempo, jest gęsty dramaturgicznie a jednocześni lekki, niegłupi i zabawny. Także przez zupełny brak wulgaryzmów. Fakt, w tamtych latach nie klęło się tak łatwo i powszechnie jak dziś. Muzykę opracował pan Andrzej Smolik, licznie cytując przeboje z lat osiemdziesiątych, między innymi Maanamu, pani Zdzisławy Sośnickiej, pana Andrzeja Zauchy i Bajmu.
Reżyserem i współscenarzystą z panem Łukaszem M. Maciejewskim jest pan Mateusz Rakowicz.
Zapamiętuję to nazwisko.
