Złote pantofelki

Jakże wiele małych dziewczynek to słyszy. Jesteś tatusia księżniczką, jesteś księżniczką mamusi. Będziesz miała pokój jak księżniczka. Za kogo chcesz się przebrać na bal w szkole? Za księżniczkę?

Na sali gimnastycznej stada księżniczek w tiulowych, różowych sukniach podskakują w rytm muzyki disco polo. Jasnym jest, że niebawem pojawi się książę na białym koniu…

A jeśli książę okazał się gapą, a rodzice nie hodowali w domu małej księżniczki tylko zwykłą dziewczynkę, to potem na ulicach mamy wysyp pań w złotych pantofelkach.

Same Kopciuszki.

NOMADLAND. Zetlałe życie

W naszym kraju próżno szukać nomadów. Kogo z bezdomnych stać na vana przerobionego tak, że można w nim mieszkać? Albo na przyczepę kempingową, nie mówiąc już o kamperze. A w Ameryce nawet najbiedniejszych stać. To ludzie wędrujący od miejsca do miejsca, imający się dorywczych prac, byle przetrwać. Rodzina chce przygarnąć, znajomi oferują domek, a nomadka Fern – tu oskarowa pani Frances McDormand – i tak noce spędza w vanie. Nie, ja nie jestem bezdomna, ja tylko nie mam domu, odpowiada napotkanej krewnej.

Nie, nie poznałam ludzi, którzy w taki sposób spędzają życie. Może jakąś namiastką była sytuacja, gdy znajoma zbudowała dom, w którym był specjalny pokój dla rodziców, mieszkających w innym mieście. Rodzice przyjechali kamperem, obejrzeli dom, zjedli kolację, ale spać w pokoju nie chcieli. Poszli na podwórko do kampera. Zdumiałam się, a i poczułam jakąś niestosowność ich zachowania. Zrobili mimochodem przykrość córce. Może film wyreżyserowany przez panią Chloe Zhao rzuci na tę sytuację nowe światło?

Aktorzy – część z nich to naturszczycy, autentyczni nomadzi – niepiękni i boleśnie zwyczajni. Jaka ta Ameryka brzydka, myślałam, patrząc na stepowe szaro-brązowe zetlałe równiny.

Smutny rewers USA.

Szczypionka

Lekarz, który miał mnie dopuścić do drugiej dawki szczepionki, siedział za ogromnym biurkiem z miną nieodgadnioną. Wysoki, strzelisty, drobnokościsty, na kształtnej czaszce resztki siwiejących sprężynek. Skóra jak mleczna czekolada. Kogo my tu mamy? zapytał sam siebie, wziąwszy ode mnie wypełniony wniosek. Iwonka? Wszystkie Iwonki to fajne chłopaki, uśmiechnął się za maseczką. Czy ja wiem? zaczęłam sobie przypominać znane mi Iwonki. Czekoladowa dłoń pianisty w międzyczasie wypełniała okienka w komputerze. Jak się pani czuła po pierwszej dawce? W razie czego proszę zażyć leki przeciwgorączkowe. Alleluja i do przodu! wskazał mi drzwi do gabinetu szczepień.

No proszę. Akcent obcy, ale sercem – Polak.

OJCIEC, czyli to idzie starość

Anthony Hopkins tańczy na Tik Toku: to nagranie jest hitem Internetu -  Kobieta.pl
Anthony Hopkins

… i wydawało się, że zawsze tak się da. Ograniczyć do egzystencjalnego minimum, jeść, pić, spać, pracować i – wystarczy. Aż wczoraj pierwszy raz od ponad roku obiad w mieście, a potem kino. Mała sala kina studyjnego, wielki ekran na ścianie. Kiedy popłynie muzyka, pojawiają się pierwsze kadry czuję się uzupełniona, kompletna. Wzruszam się, jak po odzyskaniu czegoś bezcennego.

Ekran wypełnia pan Anthony Hopkins, aktor w wieku podeszłym, kreujący postać Anthony’ego, mężczyzny, zdominowanego przez starczą demencję. Ojcem opiekuje się córka, mająca też inne życiowe plany. Jeśli wziąć pod uwagę, że aktor w życiu prywatnym także jest ojcem córki, prywatno-zawodowych koincydencji jest aż nadto. Pytanie, jak je wykorzysta podczas kreowania roli, pozostaje z widzem do końca filmu. Swoją drogą trzeba mieć umysł jak brzytwa, żeby tej arcyskomplikowanej roli podołać. Pan Anthony Hopkins wciąż go ma, patrz – Oskar. Oskarem nagrodzono też scenariusz, który wymagał niebywałej wiedzy o starości i chorobach z niej wynikających. Widz po każdej scenie zastanawia się do czego to prowadzi i, nie otrzymując odpowiedzi na poprzednie, dostaje kolejne pytanie. Nie, nie ma tam wyjaśnień. Suspens jest non stop, bo film to studium obserwacyjne tego organicznego zjawiska, jakim jest starzenie się organizmu.

Anthony’emu Hopkinsowi partneruje pani Oliwia Colman. Oboje Brytyjczycy, scenarzystą i reżyserem jest Francuz – pan Florian Zeller. Nacje bezkonkurencyjne w dramatach obyczajowych.