Siedziała obok mnie już dobrą chwilę ale, jak to w miejskiej komunikacji, dopóki się sąsiad nie odezwie, nie zauważa się go. Strasznie źle się czuję, usłyszałam, duszno mi, pewnie ciśnienie. A taka piękna pogoda, nie powinna się pani źle czuć. Ale duszno, napiłam się koniaku przed wyjściem. O! – natężyłam uwagę. Jadę na działkę po antonówki, córka mówi mamo nie jedź jak się źle czujesz, ja pojadę po pracy. Ale co będzie jechać, benzyna droga, a ja mam wolny przejazd. Byle donieść z działki do autobusu, to dalej już lekko. Ja mam niskie ciśnienie, lekarz mówi, że to lepiej, bo się wylewu nie dostanie. Ale ja się ledwie czasem wlekę. Lekarz mówi, że nie ma leków na niskie ciśnienie, tylko wódka. Alkohol ogólnie, ale co ja będę jak ta pijaczka? Córka dała mi taki koniaczek, co dostała w pracy od klienta. Masz, pij, jak ma ci pomóc. No i trochę wypiłam, aż któregoś dnia patrzę, a tu w butelce woda sama. Ty cholero, mówię do zięcia, ty wypiłeś! A on się zaprzysięga, że to nie on. Ale ja go znam, to pijaczyna, wszystko znajdzie. Córka wystąpiła o separację, bo już nie ma życia z tym pijakiem. Ale w domu siedzi, i co mu zrobisz. Nie pracuje, pije. Muszę wziąć tę butelkę po koniaku do sklepu, żeby mi taki sam sprzedali. A córka zamówiła mi na to miejsce wódkę prosto z Finlandii. Znajomi jechali to ich poprosiła. Proszepanio u nas to wódka tania, bardzo tania, a u nich…prawie sto złoty zapłaciłam. A i tak muszę schować, albo wypić na podniesienie ciśnienia, bo ten zbój wszystko wywącha. Ta druga córka to się rozwiodła, bo ten jej też pił. A jaki cwaniak. Przed ślubem to taka miłość była, sprzątał w ty swoi melinie, nic nie zauważyła, że on pijak. A po ślubie, co to się zaczęło. Dzieci szkoda, jii szkoda. Ale na szczęście prędko się opamiętała. W Anglii teraz jest, pracuje. On też wyjechał, ale ona podała o rozwód. Ta druga to tyle lat męki, bo on przyrzekał, że się zmieni. A tu ani pracy, ani co, tylko pieniądz wyciągał na alkohol.
Tak, alkohol w rodzinie to klęska – mówię, bo wysiadam.
Pani, to tragedia jakaś!