W którymże to roku była premiera tego spektaklu? W 1977? Czyli jakieś trzydzieści cztery kilo temu…
"Ich czworo" Gabrieli Zapolskiej w reżyserii pana Tomasza Zygadły powtórzono wczoraj wieczorem. To perełka. Klasyka klasyki teatralnej, nic a nic nie zramociała. Zapolska okazuje się na wieki znawczynią psychologii i kreatorką typów ludzkich nie do podrobienia. Pani Anna Seniuk w roli Żony – rewelacyjnie i widowiskowo głupia, Anna Dymna jako Córka- wydarzenie samo w sobie, niewinny zepsuty czarcik. Panowie: Wojciech Pszoniak – w roli zdradzanego Męża – świetny, Jerzy Stuhr – przeboski Fedycki.
O swym mężu filozofie Żona mówi do Fedyckiego: To tuman, nic tylko te książki.
Co ja się tu będę wysilać na komplementy. Posłużę się tymi, których używają celem uwiedzenia wzajemnego Fedycki i Żona.
A to: ach tyyy
– jaskółeczko z marcepanu,
– komarze wyzłocony,
– grzybku polukrowany,
– koniku cukrowy,
– niedźwiedziu z brylantowymi oczami,
– lwie, lewku z cukru,
– pawianie pomarańczowy,
– ty osiołku różany fiołkami nadziany…
Ach ty Gabrielo…