
Talent i śmierć to dwa byty metafizyczne, których nie sposób dotknąć ani zobaczyć, dostrzec można tylko owoce ich działania. Czasem bywa tak, że śmierć – paradoksalnie – unieśmiertelnia działania talentu. Filmy, muzykę, obrazy. A jeśli jeszcze w tamte dwa wtrąci się trzeci metafizyk – miłość…
„Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy” pióra państwa Katarzyny Olkowicz i Piotra Barana jest opowieścią o artyście, któremu się coraz lepiej układało w życiu prywatnym i coraz lepiej wiodło na ścieżkach kariery. Człowieku, który był powszechnie lubianym, uroczym kompanem, miał kilkoro lojalnych przyjaciół, wielki talent, niezwykły głos, właściwie same zalety. No, może poza fizis, ale do niej miał dystans.
I wszystko jest dobrze do czterdziestki. Wtedy po raz pierwszy na scenie pojawi się śmierć.
I dalej to już czyta się jak kryminał.