…wchodzimy do takiego budynku skromnego, kiszki strasznej, na końcu której otwarta trumna, relacjonuje Droga Es. Pogrzebnicy zaraz przy wejściu klękają, a przecież to nie kaplica, krzyża brak. Reszta siedzi na długich ławach pod ścianami. Hen daleko, przy trumnie, najpiękniejsza ciotka a żona stoi i głaszcze nieboszczyka. Widzisz, głaszczę cię po głowie, a zawsze mi mówiłeś: Nie głaszcz mnie po głowie. Odwraca się do przybyłych i mówi (didaskalium jak w teatrze: na stronie): Zawsze mówił: Nie głaszcz mnie po głowie. Zabiorę cię do Brawnik, gdzieś mnie wypatrzył, poznał… Głośno: Zabiorę go do Brawnik, gdzie mnie wypatrzył, poznał. Do niego: Już 50 lat jesteśmy razem. Odwraca się do żałobników: Już 50 lat jesteśmy razem.
Podchodzi wysoki, przystojny mężczyzna, wdowa odwraca się i dokonuje prezentacji: To jest nasz sąsiad, bardzo mi pomógł w ostatnich dniach. Sąsiad szepcze jej coś do ucha. Wdowa na cały głos zadowolona: Popatrz jak brzuch mu spadł!
Nieboszczyk brzuchaty bowiem był. A ona piękna kobieta była.